Złożenia relikwii Patrona w kościele Św. Andrzeja Boboli w Londynie

Kazanie z okazji Święta Niepodległości Polski i złożenia relikwii błog. Ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego w kościele Św. Andrzeja Boboli w Londynie 10. 11.2013r.

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Drugiej Księgi Machabejskiej jest bardzo dramatyczne! Słuchając tej relacji z ostatnich chwil czterech młodych ludzi, gotowych na oddanie życia w imię prawdy wyznawanych poglądów – nasuwa się pytanie: „Czy ja byłbym zdolny do tego?” – I nie zapominajmy, że siłą mobilizującą ich postawy była silna wiara! Było mocne przekonanie, że  chwilą śmierci nic się nie kończy, że po niej dopiero rozpoczyna się nowe życie, uwarunkowane stylem i sposobem w jakim przeżyło się to obecne życie ziemskie!

To przekonanie było tak silne, że wierność prawdzie i wytrwałość w jej wyznawaniu i spokój pewności przekonania, nie rozwiały się nawet w momencie  najtrudniejszej próby! – To wynieśli z domu rodzinnego! Tak wychowała ich Matka! Ona była przy męczeństwie wszystkich synów. Była świadkiem ich bezprzykładnego bohaterstwa i przywiązania do praw ojczystych! A wiemy, że prawa ojczyste, to były prawa Boże, nierozerwalnie związane z prawami Ojczyzny! To były prawa, których Matka uczyła swych synów, - i które wpajała w nich bez ustanku. To ona wychowała swych synów w poszanowaniu ojczystych praw i całkowitego oddania się Bogu i Ojczyźnie! Nic dziwnego, że choć jej serce z bólu pękało, patrząc na kolejną śmierć swoich synów, - to jednak, nie tylko nie rozpaczała, - ale każdego z nich podtrzymywała na duchu! – Na koniec i ona poniosła śmierć męczeńską – ta Matka siedmiu Braci Machabejskich, - o której, póki świat światem, opowiadać będą po kościołach o niej i o jej synach, że umierając za Boże i Ojczyste Prawa, wierzyli, że Bóg ich wskrzesi i ożywi do życia wiecznego!

Druhny i Druhowie, Rodacy!

Dzisiejszy dzień, który my wszyscy w polskim Londynie, przeżywamy jako obchód Narodowego Święta Niepodległości, - stawia nam jeszcze raz przed oczy prawdę, że pomimo ponad wiekowej, bo 123-letniej niewoli, - pomimo zaborów, prześladowań, katuszy, mordów, więzień i łagrów, - polski Naród żył i nie dał się pogrzebać! – Mało, - odrodził się na nowo i wszedł znowu w życie wielkiej rodziny Narodów Niepodległych, - jako równy z równymi i wolny z wolnymi! Stąd nasza radość i wdzięczność!

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to naszemu Kościołowi i polskim matkom i polskim ojcom, - Polacy zawdzięczali i w dużej mierze jeszcze zawdzięczają swoją wiarę w Boga, swoją miłość do Ojczyzny, i tę nadzieję, która przeradza się w pewność, że „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy” – jak to śpiewamy w naszym hymnie narodowym!

Przykładem takiej postawy jest błog. ks. phm Stefan Wincenty Frelichowski, którego relikwie dziś wprowadziliśmy do tej Świątyni, Panteonu Emigracji Niepodległościowej, jako dar dla ZHP działającego poza granicami Kraju. Z heroizmem prawie granicząca realizacja idei przyrzeczenia harcerskiego: służby Bogu, Polsce i bliźniemu, towarzyszyła jego życiu aż do końca aż do śmierci w dniu 23 lutego 1945 r. w obozie koncentracyjnym w Dachau. – To wyniósł z domu rodzinnego, tego nauczyła go Matka. -  W pamiętniku, który mu podarowała 4 kwietnia 1930 r. napisała dedykację: „Prowadź się przez życie Twoje, czy to przy pracy, czy w rozrywkach tak abyś się Bogu podobał. – Tych parę, lecz dla Ciebie tak dobrze myślących słów wpisała Ci, Twoja Kochająca Matka.”

Pamiętnik ten jest zwierciadłem jego życia, duszy i pracy oraz tego, jak osiągnąć doskonałość, idąc małymi krokami do przodu, jak powstawać i zaczynać od nowa. Jest on niewątpliwie dla nas przykładem tego, jak powinien wyglądać proces rozwijania się miłości do rodziców, rodzeństwa, rodziny, przyjaciół, ludzi – spotkanych na drodze do Ojczyzny i do Boga! – Wspaniały drogowskaz na drodze do człowieka, pisanego przez duże „C”!

.Nie dziw, że w czasie Mszy Św. Beatyfikacyjnej, Ojciec Św. Jan Paweł II. powiedział o Nim: „Od pierwszych lat kapłaństwa szedł z bogactwem swego charyzmatu kapłańskiego wszędzie tam, gdzie trzeba było nieść łaskę zbawienia. Uczył się tajników ludzkiej duszy i dostosowywał metody duszpasterskie do potrzeb każdego spotkanego człowieka. Tę sprawność wyniósł z harcerskiej szkoły wrażliwości na potrzeby innych. Całe jego życie jest jakby zwierciadłem, w którym odbija się blask Chrystusowej filozofii, wedle której, prawdziwe szczęście, osiąga ten, kto w zjednoczeniu z Bogiem staje się człowiekiem pokoju, czyni pokój i niesie pokój innym!” A potem mocno akcentując powiedział: „Zwracam się do całej rodziny polskich harcerzy, z którą nowy Błogosławiony był głęboko związany, - Niech stanie się dla was patronem, nauczycielem szlachetności i orędownikiem pokoju i pojednania!”

Druhny i Druhowie,

To nie tylko propozycja czy prośba, - to jakże jasne wyzwanie i jakże konkretny program dla każdego z nas na nowe, jeszcze piękniejsze stulecie Harcerstwa!

Kochani moi!

Obchód dzisiejszy nie miałby żadnego sensu, gdyby ograniczał się jedynie do sentymentalnego wspomnienia owego listopadowego poranka z 1918 roku. Sens, i to wielki sens może mieć ten obchód jedynie wtedy, jeśli śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy” zapytamy samych siebie, cośmy zrobili i co robimy, póki my żyjemy, aby Polska nie zginęła i nie ginęła!? Nie zasłaniajmy się wyczynami ostatniej wojny, czy czasów Solidarności! Nie tłumaczmy się, że nie mamy ani możliwości, ani sposobności do uczynienia czegoś dla Polski! Ale pytajmy, co tu i teraz poza Polską w tym obcym, ale przychylnym nam Kraju, cośmy tu zrobili i co teraz aktualnie robimy, aby Polska nie zginęła w sercach Polaków, którzy są w Wielkiej Brytanii?! Aby nie zginęła w naszych parafiach, w organizacjach czy związkach do których należymy?! Przecież wszystko, co o nas stanowi, wszystko, kim i czym jesteśmy, zawdzięczamy Polsce, naszej Ojczyźnie, jej kulturze i jej językowi, wychowaniu polskich matek i polskich ojców, i nie na końcu polskiemu harcerstwu!

Przynajmniej dziś, w przeddzień Święta Niepodległości, w dzień wprowadzenia, relikwii Patrona polskiego Harcerstwa błog. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego, - to sobie przypomnijmy! On wcześnie zrozumiał, że Bóg powołując go do istnienia, dał mu tylko jedno jedyne życie, którego zmarnować nie wolno! Dom rodzinny i Harcerstwo utwierdziły go w tym przekonaniu. On wiedział, że to miejsce, na którym nas Bóg w życiu postawił trzeba po sobie zostawić odrobinę lepszym. Małymi, ale solidnymi krokami, ustawicznie w życiu, - dobrem zwyciężał zło! Każdemu z nas zostawił wzór, jak ze zwykłego człowieka, pochodzącego ze zwykłej rodziny, można się stać  niezwykłym uczniem, niezwykłym harcerzem, niezwykłym klerykiem i kapłanem, niezwykłym więźniem obozów koncentracyjnych i niezwykłym świętym!

Przez te relikwie, wnieśliśmy do tej świątyni, która tak bardzo przypomina nam historię walk o niepodległą, lepszą Ojczyznę naszą, ale i o lepszą jakość Polki i Polaka, jeszcze jednego, wielkiego ducha niezłomnego Rodaka. Niech nam będzie nie tylko patronem i orędownikiem, ale i nauczycielem tej wielkiej miłości, która życie daje, wierność bezwzględnej służbie i pokój.

Ojciec Św. Jan Paweł II tak często nam przypominał: „Społeczeństwo i Narody potrzebują ludzi pokoju, prawdziwych siewców zgody i wzajemnego poszanowania. Ludzi, którzy wypełnią swoje serca pokojem i poniosą go innym, poniosą go do domów, urzędów i instytucji, miejsc nauki i pracy, - na cały świat!” Tu leży konsekwencja tego radosnego dzisiejszego wydarzenia!  Świat, musi, tam gdzie nas Bóg postawił, stać się o odrobinę lepszym! Pytajmy więc wciąż na nowo o rolę jaką mamy do spełnienia. Czy to wszystko, co tworzymy, kształtujemy według własnych tylko kategorii, Czy liczymy się na co dzień z wolą Bożą i prawami ojczystymi?  Czy staram się służyć, albo czekam aby mnie służono? Czy podnoszę na duchu, czy dostrzegam najdrobniejszą potrzebę, albo ranię obojętnością i powoduję ból? Czy idąc przez życie, zniechęcam i doprowadzam do bezsilności, czy świadomy swego dziedzictwa Bożego wyzwalam z udręki i niosę drugim pokój? Czy mam tę świadomość błog. Stefana Wincentego Frelichowskiego – Bóg powołał  mnie do tego, abym Jego mocą stał się światłem, zbawieniem i życiem dla drugich? – Żyjąc darami Bożych łask, ubogacajmy siebie, ludzi wokoło nas i ten gościnny dla nas Kraj, rzetelnością, dobrocią i pokojem!

Drogie Druhny, Drodzy Druhowie, zawsze bliscy memu sercu Rodacy!

Na pamiętnym spotkaniu na Crystal Palace  30 maja 1982 r. Ojciec Św. Jan Paweł II. powiedział nam, że Emigracja spełni swe posłannictwo tym skuteczniej, im wyższy będzie jej poziom etyczny, im bardziej Chrystus będzie ośrodkiem jej życia działania! Dziś z perspektywy czasu wiemy, że choć tyle mamy osiągnięć, to nie wszystko jest dobre na polu naszej tożsamości, na polu zupełnego umiłowania i bezwzględnej służby dla Ojczyzny i dla tego, co o nas stanowi. Raz po raz słyszymy słowa obawy, że nas już tak mało, że coraz mniej tych, którzy gotowi są okazać Bogu wdzięczność przez służbę Ojczyźnie i Narodowi aż do końca! Dlatego pyta Poeta:

O Biały Orle nasz!
Czy Ty będziesz miał siłę porwać nas ku wyżynom?
Czy my musimy wciąż grzebać w śmieciach jak niewolnicy i niewolników syny?
Czy my wciąż mamy być skłóceni i szukać padliny
A nie zdobędziemy się na nic szlachetnego
I nie wybijemy się ponad opary zgnilizny, aby ujrzeć świat z wysoka?

Ptaku nieujarzmiony!
Czy ty wiesz czyją masz koronę? – Tak – Królewską!
Więc leć nad Warszawę, gdzie był cud nad Wisłą i nad Tamizę, gdzie niezłomni Polacy!
Leć nad Jasną Górę Zwycięstwa, tam gdzie papież, tam gdzie młodzież,
Tam gdzie Polska wolna, tam gdzie Polska się przemienia
I skąd ciągle wraca lepszą;

I poszybuj wysoko, wysoko aż ku obłokom, ąż tam gdzie słońce! –
I zwal się z nieba z białym obłokiem, z deszczem, z piorunem, z potokiem! –
I odnów oblicze tej ziemi!

Moi Kochani!

Jesteśmy pokoleniem, które z dala od Kraju, chyba najlepiej zrozumiało, czym jest Ojczyzna i jaką wartość stanowi Ona w życiu człowieka. Pokoleniem, które na bazie tych doświadczeń, lepiej też zrozumiało wielkość i potrzebę bezwzględnej służby dla Tej, o której śpiewamy, że jeszcze nie zginęła póki my żyjemy! Jeśli na bazie tych refleksji powstanie pytanie – kim więc powinniśmy być, aby Ojczyzna stała się lepszą? Odpowiedź może być tylko jedna: Bądźmy sobą! Bądźmy ludźmi, którzy uwierzyli „w” i przekonali się „o” wszystkich wartościach Narodu polskiego, o  świadomości wielkiego etosu niepodległościowego oddanej służby Bogu i Polsce!

Stańmy się u progu nowego tysiąclecia ludźmi nadziei i wiary, którzy zrobią wszystko, by tam, gdzie ich Bóg w życiu postawił – swoim umiłowaniem ojczystego języka i polskiej kultury, opartej na tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej, - budować w sobie i wokoło nas coraz to lepsze jutro Polski – wielkiej Ojczyzny wszystkich Polaków, żyjących na całym świecie.

I jeszcze jedno, umiejmy dostrzec i uszanować dusze nowych Stefanów Wincentych Frelichowskich. Umiejmy dostrzec każdą najmniejszą iskierkę w ich oczach i podtrzymać ten płomyczek, by z niego buchnął płomień, który nam i nie tylko nam będzie nadzieją i radością!

W tym duchu: „Szczęść nam wszystkim Boże!”

Ks. Infułat Stanisław Świerczyński hm.
Kapelan Naczelny ZHP działającego poza granicami Kraju