|
|
W skrócie...
|
 |
|
Pięćdziesiąt lat po założeniu, polskie harcerstwo w stanie Michigan jest mocne i żywe, a jego rosnące szeregi swiadczą o jego ważności. Naszym zadaniem jest przygotowanie naszych dzieci do przejęcia odpowiedzialnosci za
przyszlosć. Rodzice i działacze harcerscy szkolą dzieci i wyrabiają w nich pożytywne cechy i wartości społeczne. Poprzez zabawę i inne zajęcia, polski skauting wyrabia i hartuje charakter moralny młodych ludzi, uzupełniając wiedze zdobytą w szkole.
Polski skauting dązy do wyposazenia mlodzieży w najwyzsze podstawy etyczne, społeczne i patriotyczne. Nasi skauci uczą się że najważniejzse rzeczy w zyciu obejmują uczciwosć, rzetelną pracę, tolerancje, szacunek dla innych, współpracę, i pomoc słabszym. Ponad 3,000 osób przewineło się przez szeregi harcerstwa polskiego w Michiganie. Około 80 procent z nich podjeło wyższe studia i znalazło dobre, czesto nawet prestiżowe zawody. Szanowani w pracy i w ich środowiskach, odziaływują pozytywnie na społeczeństwo. Polonia potrzebuje własnie takich ludzi, ktorzy gwarantuja przyszłosc i istnienie polskosci.
Niestety, mimo sukcesów polskiego harcerstwa, nie możemy spoczywać na Naszych laurach bowiem świat sie błyskawicznie zmienia wokół nas. Do kontynuacji naszego zadania, potrzebny nam jest rozsądek i poswiecenie, ale równie potrzebne sa dostateczne zasoby materialne i techniczne. U progu 21go wieku, kiedy pismienność komputerowa i internetowa jest niezbędna, polskie harcerstwo w Michiganie stoi wobec wielkiego wyzwania: stworzenie nowoczesnego i funkcjonalnego ośrodka harcerskiego na terenie Bialowieży. Obecna stanica,
zniszczona upływem czasu, przedstawia potrzeby i skromne możliwosci sprzed 40-ciu lat. Nie jest w stanie dorównać potrzebom i standardom jutra.
Odpowiednio przebudowany ośrodek na Białowieży bedzie słuzył rodzinie harcerkiej przez wiele pokoleń.
-
Fifty years after its birth, Polish scouting in Michigan remains strong and vibrant, its growing ranks a testament to its importance. Our mission is to prepare our children, tomorrow's adults, to assume responsibility for the future. Parents and volunteers instruct the children and instill in them positive traits and social values. Through play and other activities, Polish scouting develops and toughens the moral fiber of young people, complementing the skills and knowledge they gain in their schools. Polish scouting focuses on equipping young people with the highest ethical, social and patriotic principles. Our scouts learn that the important things in life include integrity, tolerance, teamwork, honest labor, respect for others, and aid for those in need.
Over 3,000 individuals have passed through the ranks of Polish scouting in Michigan with over 80 percent enrolling in higher education and going on to find good, often prestigious, jobs. They are highly regarded at work, in their communities and contribute positively to society. We need such people in the Polish community as well, because they, and the potential they represent, guarantee the vision and the future of Polonia. Despite the success of Polish scouting, we cannot rest on our laurels, because the world is changing at an alarming pace.
To continue our mission, we need wisdom and commitment, but we also need adequate material and technical resources. At the dawn of the 21st century, in which computer and Internet literacy is essential for success, Michigan's Polish scouting organization faces a major challenge: creating a modern and functional scouting center at Białowieza. The current facility, ravaged by time, reflects the needs and the limited resources of 40 years ago. It cannot meet tomorrow's needs and standards. A properly renovated center will serve not just scouts, but their families, for a long time to come.
Pięćdziesiąt lat po założeniu, polskie harcerstwo w stanie Michigan jest mocne i żywe, a jego rosnące szeregi swiadczą o jego ważności. Naszym zadaniem jest przygotowanie naszych dzieci do przejęcia odpowiedzialnosci za
przyszlosć. Rodzice i działacze harcerscy szkolą dzieci i wyrabiają w nich pożytywne cechy i wartości społeczne. Poprzez zabawę i inne zajęcia, polski skauting wyrabia i hartuje charakter moralny młodych ludzi, uzupełniając wiedze zdobytą w szkole.
Polski skauting dązy do wyposazenia mlodzieży w najwyzsze podstawy etyczne, społeczne i patriotyczne. Nasi skauci uczą się że najważniejzse rzeczy w zyciu obejmują uczciwosć, rzetelną pracę, tolerancje, szacunek dla innych, współpracę, i pomoc słabszym. Ponad 3,000 osób przewineło się przez szeregi harcerstwa polskiego w Michiganie. Około 80 procent z nich podjeło wyższe studia i znalazło dobre, czesto nawet prestiżowe zawody. Szanowani w pracy i w ich środowiskach, odziaływują pozytywnie na społeczeństwo. Polonia potrzebuje własnie takich ludzi, ktorzy gwarantuja przyszłosc i istnienie polskosci.
Niestety, mimo sukcesów polskiego harcerstwa, nie możemy spoczywać na Naszych laurach bowiem świat sie błyskawicznie zmienia wokół nas. Do kontynuacji naszego zadania, potrzebny nam jest rozsądek i poswiecenie, ale równie potrzebne sa dostateczne zasoby materialne i techniczne. U progu 21go wieku, kiedy pismienność komputerowa i internetowa jest niezbędna, polskie harcerstwo w Michiganie stoi wobec wielkiego wyzwania: stworzenie nowoczesnego i funkcjonalnego ośrodka harcerskiego na terenie Bialowieży. Obecna stanica,
zniszczona upływem czasu, przedstawia potrzeby i skromne możliwosci sprzed 40-ciu lat. Nie jest w stanie dorównać potrzebom i standardom jutra.
Odpowiednio przebudowany ośrodek na Białowieży bedzie słuzył rodzinie harcerkiej przez wiele pokoleń.
-
Fifty years after its birth, Polish scouting in Michigan remains strong and vibrant, its growing ranks a testament to its importance. Our mission is to prepare our children, tomorrow's adults, to assume responsibility for the future. Parents and volunteers instruct the children and instill in them positive traits and social values. Through play and other activities, Polish scouting develops and toughens the moral fiber of young people, complementing the skills and knowledge they gain in their schools. Polish scouting focuses on equipping young people with the highest ethical, social and patriotic principles. Our scouts learn that the important things in life include integrity, tolerance, teamwork, honest labor, respect for others, and aid for those in need.
Over 3,000 individuals have passed through the ranks of Polish scouting in Michigan with over 80 percent enrolling in higher education and going on to find good, often prestigious, jobs. They are highly regarded at work, in their communities and contribute positively to society. We need such people in the Polish community as well, because they, and the potential they represent, guarantee the vision and the future of Polonia. Despite the success of Polish scouting, we cannot rest on our laurels, because the world is changing at an alarming pace.
To continue our mission, we need wisdom and commitment, but we also need adequate material and technical resources. At the dawn of the 21st century, in which computer and Internet literacy is essential for success, Michigan's Polish scouting organization faces a major challenge: creating a modern and functional scouting center at Białowieza. The current facility, ravaged by time, reflects the needs and the limited resources of 40 years ago. It cannot meet tomorrow's needs and standards. A properly renovated center will serve not just scouts, but their families, for a long time to come.
|
|
 |
|
|
Historia Białowieży
|
 |
|
(początek i rozwój)
Na podstawie kronik i osobistego udziału, opracował Ludwik Żabicki, hm.
Od czasu, kiedy w Detroit założono pierwsze zręby Harcerstwa Polskiego, rozpoczął się problem z wyszukiwaniem terenów na akcje letnie. Co prawda były parki stanowe, jak np. Waterloo, Brighton, Highland Park i Bloomer Park koło Ortonville, lub teren Ligi Spraw Polskich , znane jako Schronisko Panny Marii koło Memphis, a nawet prywatna posiadłość pp. Blaut w ST. Clair Shores z których z konieczności korzystaliśmy, ale wobec coraz bardziej zwiększających się restrykcji w parkach, nurtowała myśl, aby nabyć własną posiadłość i uwolnić się od uzależnienia.
Zmobilizowano wysiłki. Jeżdżono po obszarach stanu Michigan, szczególnie po południowo zachodnich częściach, lub zachodnich. Nigdy nie zapomnę wyjazdu w okolice Kalamazoo w grupie kilkunastu osób, kiedy w chwili oglądania przez kogoś rekomendowanej posiadłości, a która i tak nie spełniała stawianych sobie kryteriów –lunął deszcz, nie zostawiając na nas suchej nitki.
Przypadek zrządził, że natrafiono na teren o jakim marzyliśmy. Odległość od Detroit ok. 100 mil. Areał: 40 akry. Teren pagórkowaty, z przepływającym strumykiem. Dziki, t.zn. pole nie uprawiane a porosłe drzewami różnego gatunku. A co najważniejsze? – nie drogi, bo żądana cena wynosiła 4 tysiące dolarów za 40 akry z opcją nabycia po 5-ciu latach dalszych pozostałych 60 akrów.
30-to osobowa grupa składająca się z członków Zarządu Obwodu, instruktorów, instruktorek i rodziców obejrzała teren i zdecydowała na kupno.
W tym czasie w kasie Obwodu był fundusz wielkości $100 złożony przez Stowarzyszenie b. Lotników Polskich – Skrzydło Detroit, którego ówczesnym prezesem był p. Olgierd Łuczkowski.
Po powziętej decyzji ruszono do akcji. Powołano Komisję Terenową w skład której weszli: Zdzisław Jachulski, Gwidon Hadrych, Jan Drozdowski i Ryszard Łopacki, a z urzędu hufcowa Janina Odrzywolska, póżniejsza Gazdajkowa, hufcowy Stefan Wojtecki i przew. Zarządu Obwodu ZHP na stan Michigan – Stanisław Strzałkowski.
Rozpoczęły się długie narady, planowania, pisanie odezw do społeczeństwa polonijnego, oraz do członków rodziny harcerskiej i dzięki wysiłkom wielu oddanych, idealnych ludzi, pomocy Dziennika Polskiego z redaktorem Stanisławem Krajewskim na czele i Polskiego Programu Radiowego panów: Mariana Kreutza i Eugeniusza Konstantynowicza, wytworzyła się atmosfera zaufania. Polonia uwierzyła. Potrzebne pieniądze na zakup terenu zostały zebrane w ciągu trzech miesięcy.
Na podstawie uchwały Walnego Zebrania Obwodu, w październiku 1962 roku zdecydowano zakupić wspomniany teren znajdujący się przy Downington Road w Forester Twp., około 45 mil na północ od Port Huron i nazwano go Ośrodek Harcerski „Białowieża” im. Gen Kazimierza Pułaskiego.
Niemal natychmiast po zakupieniu terenu, zaczęło się planowanie budowy stanicy, a więc nowa sprawa funduszów. Z inicjatywy i na wniosek Piotra Gazdajki , Walne Zebranie Obwodu z dnia 9 marca 1963 roku uchwala zorganizowanie Klubu Honorowego „BIAŁOWIEŻA” . Członkiem Klubu może być każda osoba, która wpłaci $120.00. Rekompensatą za to, był specjalny dyplom. Klub był częścią Obwodu i jego finanse były kontrolowane przez Komisję Rewizyjną Obwodu. Do Honorowego Klubu „Białowieża” weszły 54 osoby. a w czasie swego istnienia zrobił i wypracował ponad 30 tysięcy dolarów.
Na frontowym terenie gruntów, tuż przy drodze Downington i wjeżdzie na teren , gdzie w tej chwili znajduje się budyneczek ze studnią i pompą była stara stodoła i takiż budynek gospodarczy – obora. Niemal każdego weekendu grupa ludzi - rodzice, instruktorzy i członkowie Zarządu obwodu i KPH przyjeżdżali do pracy. Budynki rozebrano. Teren wyrównano i zasiano trawę.
Pierwszym schronieniem dla ludzi pracujących na Białowieży stał się trejler, ofiarowany przez p. Danutę Grzelachowską, oraz zbudowana pod kierownictwem hufcowego Stefana Wojteckiego kuchnia w dolinie przy strumyku. Dziś tych reliktów nie ma.
Zaczęto myśleć o budowie stanicy. Położenie kamienia węgielnego pod przyszłą stanicę odbyło się 2 czerwca 1963 roku. W tej uroczystości wzięły udział wszystkie jednostki harcerskie, naczelne władze Harcerstwa Polskiego w Stanach Zjednoczonych, oraz tłumy ludzi. Poświęcenia dokonał ks. Mason Vaugh – proboszcz parafii w Port Sanilac. Wieczorem tego dnia odbyło się pierwsze ognisko harcerskie na własnym terenie.
Następne miesiące to zadanie najważniejsze – budowa stanicy dla zuchów. Ogromne zasługi w tym kierunku oddał członek Komisji Terenowej, architekt Ryszard Łopacki. Budynek o wymiarach 124 na 32 stopy, mogący pomieścić 48 zuchów i dwie małe sypialnie dla komend, oraz jadalnię służącą za świetlicę wybudowano kosztem 17 tysięcy dolarów, plus 3 tysiące dolarów kosztowała studnia, doprowadzenie wody do budynku, pompy, szambo etc. Krzesła i szafki ofiarowały siostry Felicjanki, prowadzące Madonna College w Livonii, Michigan. Ponieważ w tym czasie nie było jeszcze funduszu Honorowego Klubu „Białowieża” , zaciągnięto pożyczkę w wysokości 12 tyś. Dolarów. Udzielił jej p. Jan Warzywoda bez doliczania procentów. Gwarantami spłaty tej pożyczki ochotniczo zgodzili się zostać: Jadwiga Ceglewska, Elżbieta i Stefan Futro, Piotr Gazdajka, Anna i Zdzisław Jachulscy, Maria i Jan Kędzierscy, Maria i Stanisław Strzałkowscy, Elżbieta i Henryk Sulanowscy, Weronika i Kazimierz Świdwińscy, oraz Hanka i Jerzy Szczepkowscy. Z tych wymienionych osób pozostają przy życiu tylko Elżbieta i Stefan Futro, Anna Jachulska i Weronika Świdwińska.
Budowa stanicy trwała 3 miesiące. 27 września 1964 roku dokonano poświęcenia stanicy. Mimo złej pogody, na uroczystość poświęcenia przybyło ponad 500 osób. Przewodniczącym Zarządu Obwodu w tym czasie był Gwidon Hadrych. Poświęcenia dokonał wielki nasz przyjaciel irlandzkiego pochodzenia ks. Mason Vaugh w asyście kapelana Okręgu ZHP ks. hm. dr. Zdzisłąwa Peszkowskiego.
W następnych latach zbudowano drogę wiodącą od wjazdu do stanicy, dużą jadalnię koło strumyka , magazyn na sprzęt harcerski i Ośrodka, oraz garaż. Zakupiono traktor, postawiono ogrodzenie od strony drogi i zainstalowano ogrzewanie stanicy. Prawie wszystkie prace były dokonane przez chętnych do pomocy i własnymi siłami.
W 1968 roku Obwód zakupił dodatkowe 60 akrów - na co miał opcję –za sumę 6 tysięcy dolarów, a więc obecnie cały harcerski teren wynosi 100 akrow.
W roku 1978, pod kierownictwem Wiktora Karczmarka, dobudowano 2 pokoje sypialne z łazienką dla pań pracujących w kuchni w czasie akcji letnich,
a w 1981 roku wzniesiono budynek i zbudowano zbiornik na wodę wg. planów przygotowanych przez druha Franciszka Tymowskiego.
W roku 1989, na 25 lecie Ośrodka, dzięki przyjaznym więzom przewodniczących Zarządu Obwodu dh. dh. Stefana Futro i Tomasza Ochocińskiego otrzymaliśmy piękny dar – most nad strumykiem od pana Kazimierza Borynia i trzy maszty, znajdujące się na froncie Stanicy, od Pana George Łukowskiego. Koszt - kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
Latem 2004 r. położono dach na magazynie i odmalowano cały magazyn, bo ząb czasu zrobił swoje. Prace remontowe wykonała firma Andrzej Constracting Company (właściciel p. Andrzej Jakobek) z pomocą panów Muzyka i Mizerskiego, firmą European Building Modernizator z panami Maską i Ostrowskim (prace cementowe) i Paint Attraction (p. Koper), oraz przy ogromnym wysiłku pracy i czasu (ponad 550 godzin) panów Maski (kierownik), Kopera, Kopacza, Czaji, Hałonia, Ostrowskiego, Rożmieja, Wolana, Gazdajki, Rędzimiarza, Sitko i Lissa wybudowano piękny Amfiteatr. Natomiast wiosną 2005 r. rozpoczęto przebudowę stanicy harcerskiej. Według wymagań różnych komisji stanowych, powiatowych i straży pożarnej, obecny stan budynku stanicy ma zastrzeżenia co do dalszej używalności: wymogi sanitarne są jedne z nich. Budynek musi być dostosowany do tych wymogów.
Na tyłach stanicy (zgodnie z wymaganiami) , przesunięto i powiększono szambo i dobudowano dużą część budynku na nowe toalety i prysznice, a na frontowej części, dobudowano dużą, zadaszoną dobudówkę, gdzie w razie niepogody w czasie akcji letniej, mogą się odbywać apele młodzieży.
Wiosną ruszą prace wykończeniowe w które swój czas, energię a nawet pieniądze wkładają ochotnicy - przyjaciele harcerscy, których nazwiska znajdują się powyżej, lub nowi, którzy wciąż dołączają.
Cała przeróbka będzie kosztować kilka set tysięcy dolarów, którą ma pokrywać Fundusz Przebudowy Stanicy, a do którego wciąż przyjmujemy donacje.
Nazwiska donatorów większych sum, po wykończeniu przebudowy, będą umieszczone na tablicy pamiątkowej, jaka będzie umieszczona w głównej Sali stanicy.
Każdego roku na Białowieży odbywają się Akcje Letnie, czyli kolonie zuchowe, obozy harcerskie obydwu Hufców, wycieczki letnie i zimowe, oraz cały szereg kursów. Kilkakrotnie odbywały się Walne Zebrania Władz Okręgu ZHP w Stanach Zjednoczonych, zebrania organizacji polonijnych m.in. Stowarzyszenia Veritas, b. Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenia „Akademików” i Klubu Sportowego „Biały Orzeł”, kilka wycieczek i jedne rekolekcje seminarzystów z Zakładów Naukowych w Orchard Lake, oraz kolonie dla dzieci, prowadzone przez siostry Felicjanki z Windsor, Kanada.
Od chwili zakupu terenu, setki ludzi pomagało nam, nie tylko materialnie, ale poświęcało swój czas i talent, aby Ośrodek istniał i rozwijał się.
Nie sposób wyliczyć wszystkie nazwiska osób, pracujących od początku bo zawsze można kogoś pominąć, niemniej byłoby przestępstwem nie wspomnieć niektórych z nich jak Kiedrowscy, Niemczyccy, Majewscy, Klakowie, Kędzierscy, Tomaszewski, Hadryhowie, Mościccy, Jankowski i wielu, wielu im podobnych.
Ogromne zasługi w rozbudowę i utrzymanie Ośrodka włożyli wszyscy jego dotychczasowi kierownicy: Zdzisław Jachulski, Aleksander Mościki, Piotr Gazdajka, Stanisław Strzałkowski, Jan Tompor, Wiktor Karczmarek, Jan Gazdajka.
Obecnie władzę przewodniczącego Zarządu Obwodu dzierży energiczny Dz. H. dh. Jerzy Czaja, a kierownikiem Ośrodka jest niezmordowany phm. dh. Stanisław, albo jak go wszyscy wołamy dh Staś Rożmiej, a którym my „weterani” życzymy jak najlepszej współpracy z gronem instruktorskim, a przede wszystkim z rodzicami, gdyż bez pomocy chętnych rąk, nawet najlepsze kierownictwo nie będzie mogło wiele zdziałać. CZUWAJ!
Ludwik Żabicki, hm.
Styczeń, 2006 r
(początek i rozwój)
Na podstawie kronik i osobistego udziału, opracował Ludwik Żabicki, hm.
Od czasu, kiedy w Detroit założono pierwsze zręby Harcerstwa Polskiego, rozpoczął się problem z wyszukiwaniem terenów na akcje letnie. Co prawda były parki stanowe, jak np. Waterloo, Brighton, Highland Park i Bloomer Park koło Ortonville, lub teren Ligi Spraw Polskich , znane jako Schronisko Panny Marii koło Memphis, a nawet prywatna posiadłość pp. Blaut w ST. Clair Shores z których z konieczności korzystaliśmy, ale wobec coraz bardziej zwiększających się restrykcji w parkach, nurtowała myśl, aby nabyć własną posiadłość i uwolnić się od uzależnienia.
Zmobilizowano wysiłki. Jeżdżono po obszarach stanu Michigan, szczególnie po południowo zachodnich częściach, lub zachodnich. Nigdy nie zapomnę wyjazdu w okolice Kalamazoo w grupie kilkunastu osób, kiedy w chwili oglądania przez kogoś rekomendowanej posiadłości, a która i tak nie spełniała stawianych sobie kryteriów –lunął deszcz, nie zostawiając na nas suchej nitki.
Przypadek zrządził, że natrafiono na teren o jakim marzyliśmy. Odległość od Detroit ok. 100 mil. Areał: 40 akry. Teren pagórkowaty, z przepływającym strumykiem. Dziki, t.zn. pole nie uprawiane a porosłe drzewami różnego gatunku. A co najważniejsze? – nie drogi, bo żądana cena wynosiła 4 tysiące dolarów za 40 akry z opcją nabycia po 5-ciu latach dalszych pozostałych 60 akrów.
30-to osobowa grupa składająca się z członków Zarządu Obwodu, instruktorów, instruktorek i rodziców obejrzała teren i zdecydowała na kupno.
W tym czasie w kasie Obwodu był fundusz wielkości $100 złożony przez Stowarzyszenie b. Lotników Polskich – Skrzydło Detroit, którego ówczesnym prezesem był p. Olgierd Łuczkowski.
Po powziętej decyzji ruszono do akcji. Powołano Komisję Terenową w skład której weszli: Zdzisław Jachulski, Gwidon Hadrych, Jan Drozdowski i Ryszard Łopacki, a z urzędu hufcowa Janina Odrzywolska, póżniejsza Gazdajkowa, hufcowy Stefan Wojtecki i przew. Zarządu Obwodu ZHP na stan Michigan – Stanisław Strzałkowski.
Rozpoczęły się długie narady, planowania, pisanie odezw do społeczeństwa polonijnego, oraz do członków rodziny harcerskiej i dzięki wysiłkom wielu oddanych, idealnych ludzi, pomocy Dziennika Polskiego z redaktorem Stanisławem Krajewskim na czele i Polskiego Programu Radiowego panów: Mariana Kreutza i Eugeniusza Konstantynowicza, wytworzyła się atmosfera zaufania. Polonia uwierzyła. Potrzebne pieniądze na zakup terenu zostały zebrane w ciągu trzech miesięcy.
Na podstawie uchwały Walnego Zebrania Obwodu, w październiku 1962 roku zdecydowano zakupić wspomniany teren znajdujący się przy Downington Road w Forester Twp., około 45 mil na północ od Port Huron i nazwano go Ośrodek Harcerski „Białowieża” im. Gen Kazimierza Pułaskiego.
Niemal natychmiast po zakupieniu terenu, zaczęło się planowanie budowy stanicy, a więc nowa sprawa funduszów. Z inicjatywy i na wniosek Piotra Gazdajki , Walne Zebranie Obwodu z dnia 9 marca 1963 roku uchwala zorganizowanie Klubu Honorowego „BIAŁOWIEŻA” . Członkiem Klubu może być każda osoba, która wpłaci $120.00. Rekompensatą za to, był specjalny dyplom. Klub był częścią Obwodu i jego finanse były kontrolowane przez Komisję Rewizyjną Obwodu. Do Honorowego Klubu „Białowieża” weszły 54 osoby. a w czasie swego istnienia zrobił i wypracował ponad 30 tysięcy dolarów.
Na frontowym terenie gruntów, tuż przy drodze Downington i wjeżdzie na teren , gdzie w tej chwili znajduje się budyneczek ze studnią i pompą była stara stodoła i takiż budynek gospodarczy – obora. Niemal każdego weekendu grupa ludzi - rodzice, instruktorzy i członkowie Zarządu obwodu i KPH przyjeżdżali do pracy. Budynki rozebrano. Teren wyrównano i zasiano trawę.
Pierwszym schronieniem dla ludzi pracujących na Białowieży stał się trejler, ofiarowany przez p. Danutę Grzelachowską, oraz zbudowana pod kierownictwem hufcowego Stefana Wojteckiego kuchnia w dolinie przy strumyku. Dziś tych reliktów nie ma.
Zaczęto myśleć o budowie stanicy. Położenie kamienia węgielnego pod przyszłą stanicę odbyło się 2 czerwca 1963 roku. W tej uroczystości wzięły udział wszystkie jednostki harcerskie, naczelne władze Harcerstwa Polskiego w Stanach Zjednoczonych, oraz tłumy ludzi. Poświęcenia dokonał ks. Mason Vaugh – proboszcz parafii w Port Sanilac. Wieczorem tego dnia odbyło się pierwsze ognisko harcerskie na własnym terenie.
Następne miesiące to zadanie najważniejsze – budowa stanicy dla zuchów. Ogromne zasługi w tym kierunku oddał członek Komisji Terenowej, architekt Ryszard Łopacki. Budynek o wymiarach 124 na 32 stopy, mogący pomieścić 48 zuchów i dwie małe sypialnie dla komend, oraz jadalnię służącą za świetlicę wybudowano kosztem 17 tysięcy dolarów, plus 3 tysiące dolarów kosztowała studnia, doprowadzenie wody do budynku, pompy, szambo etc. Krzesła i szafki ofiarowały siostry Felicjanki, prowadzące Madonna College w Livonii, Michigan. Ponieważ w tym czasie nie było jeszcze funduszu Honorowego Klubu „Białowieża” , zaciągnięto pożyczkę w wysokości 12 tyś. Dolarów. Udzielił jej p. Jan Warzywoda bez doliczania procentów. Gwarantami spłaty tej pożyczki ochotniczo zgodzili się zostać: Jadwiga Ceglewska, Elżbieta i Stefan Futro, Piotr Gazdajka, Anna i Zdzisław Jachulscy, Maria i Jan Kędzierscy, Maria i Stanisław Strzałkowscy, Elżbieta i Henryk Sulanowscy, Weronika i Kazimierz Świdwińscy, oraz Hanka i Jerzy Szczepkowscy. Z tych wymienionych osób pozostają przy życiu tylko Elżbieta i Stefan Futro, Anna Jachulska i Weronika Świdwińska.
Budowa stanicy trwała 3 miesiące. 27 września 1964 roku dokonano poświęcenia stanicy. Mimo złej pogody, na uroczystość poświęcenia przybyło ponad 500 osób. Przewodniczącym Zarządu Obwodu w tym czasie był Gwidon Hadrych. Poświęcenia dokonał wielki nasz przyjaciel irlandzkiego pochodzenia ks. Mason Vaugh w asyście kapelana Okręgu ZHP ks. hm. dr. Zdzisłąwa Peszkowskiego.
W następnych latach zbudowano drogę wiodącą od wjazdu do stanicy, dużą jadalnię koło strumyka , magazyn na sprzęt harcerski i Ośrodka, oraz garaż. Zakupiono traktor, postawiono ogrodzenie od strony drogi i zainstalowano ogrzewanie stanicy. Prawie wszystkie prace były dokonane przez chętnych do pomocy i własnymi siłami.
W 1968 roku Obwód zakupił dodatkowe 60 akrów - na co miał opcję –za sumę 6 tysięcy dolarów, a więc obecnie cały harcerski teren wynosi 100 akrow.
W roku 1978, pod kierownictwem Wiktora Karczmarka, dobudowano 2 pokoje sypialne z łazienką dla pań pracujących w kuchni w czasie akcji letnich,
a w 1981 roku wzniesiono budynek i zbudowano zbiornik na wodę wg. planów przygotowanych przez druha Franciszka Tymowskiego.
W roku 1989, na 25 lecie Ośrodka, dzięki przyjaznym więzom przewodniczących Zarządu Obwodu dh. dh. Stefana Futro i Tomasza Ochocińskiego otrzymaliśmy piękny dar – most nad strumykiem od pana Kazimierza Borynia i trzy maszty, znajdujące się na froncie Stanicy, od Pana George Łukowskiego. Koszt - kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
Latem 2004 r. położono dach na magazynie i odmalowano cały magazyn, bo ząb czasu zrobił swoje. Prace remontowe wykonała firma Andrzej Constracting Company (właściciel p. Andrzej Jakobek) z pomocą panów Muzyka i Mizerskiego, firmą European Building Modernizator z panami Maską i Ostrowskim (prace cementowe) i Paint Attraction (p. Koper), oraz przy ogromnym wysiłku pracy i czasu (ponad 550 godzin) panów Maski (kierownik), Kopera, Kopacza, Czaji, Hałonia, Ostrowskiego, Rożmieja, Wolana, Gazdajki, Rędzimiarza, Sitko i Lissa wybudowano piękny Amfiteatr. Natomiast wiosną 2005 r. rozpoczęto przebudowę stanicy harcerskiej. Według wymagań różnych komisji stanowych, powiatowych i straży pożarnej, obecny stan budynku stanicy ma zastrzeżenia co do dalszej używalności: wymogi sanitarne są jedne z nich. Budynek musi być dostosowany do tych wymogów.
Na tyłach stanicy (zgodnie z wymaganiami) , przesunięto i powiększono szambo i dobudowano dużą część budynku na nowe toalety i prysznice, a na frontowej części, dobudowano dużą, zadaszoną dobudówkę, gdzie w razie niepogody w czasie akcji letniej, mogą się odbywać apele młodzieży.
Wiosną ruszą prace wykończeniowe w które swój czas, energię a nawet pieniądze wkładają ochotnicy - przyjaciele harcerscy, których nazwiska znajdują się powyżej, lub nowi, którzy wciąż dołączają.
Cała przeróbka będzie kosztować kilka set tysięcy dolarów, którą ma pokrywać Fundusz Przebudowy Stanicy, a do którego wciąż przyjmujemy donacje.
Nazwiska donatorów większych sum, po wykończeniu przebudowy, będą umieszczone na tablicy pamiątkowej, jaka będzie umieszczona w głównej Sali stanicy.
Każdego roku na Białowieży odbywają się Akcje Letnie, czyli kolonie zuchowe, obozy harcerskie obydwu Hufców, wycieczki letnie i zimowe, oraz cały szereg kursów. Kilkakrotnie odbywały się Walne Zebrania Władz Okręgu ZHP w Stanach Zjednoczonych, zebrania organizacji polonijnych m.in. Stowarzyszenia Veritas, b. Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenia „Akademików” i Klubu Sportowego „Biały Orzeł”, kilka wycieczek i jedne rekolekcje seminarzystów z Zakładów Naukowych w Orchard Lake, oraz kolonie dla dzieci, prowadzone przez siostry Felicjanki z Windsor, Kanada.
Od chwili zakupu terenu, setki ludzi pomagało nam, nie tylko materialnie, ale poświęcało swój czas i talent, aby Ośrodek istniał i rozwijał się.
Nie sposób wyliczyć wszystkie nazwiska osób, pracujących od początku bo zawsze można kogoś pominąć, niemniej byłoby przestępstwem nie wspomnieć niektórych z nich jak Kiedrowscy, Niemczyccy, Majewscy, Klakowie, Kędzierscy, Tomaszewski, Hadryhowie, Mościccy, Jankowski i wielu, wielu im podobnych.
Ogromne zasługi w rozbudowę i utrzymanie Ośrodka włożyli wszyscy jego dotychczasowi kierownicy: Zdzisław Jachulski, Aleksander Mościki, Piotr Gazdajka, Stanisław Strzałkowski, Jan Tompor, Wiktor Karczmarek, Jan Gazdajka.
Obecnie władzę przewodniczącego Zarządu Obwodu dzierży energiczny Dz. H. dh. Jerzy Czaja, a kierownikiem Ośrodka jest niezmordowany phm. dh. Stanisław, albo jak go wszyscy wołamy dh Staś Rożmiej, a którym my „weterani” życzymy jak najlepszej współpracy z gronem instruktorskim, a przede wszystkim z rodzicami, gdyż bez pomocy chętnych rąk, nawet najlepsze kierownictwo nie będzie mogło wiele zdziałać. CZUWAJ!
Ludwik Żabicki, hm.
Styczeń, 2006 r
|
|
 |